- So Joan, what would you like to do in about 8 years?
- I woul'd like to work in account department, Dave - odpowiedziałam z rozbrajającą szczerością.


Tę rozmowę zapamiętam chyba do końca życia. Wzrok mojego szefa również Dlaczego? Bo była to rozmowa z Dyrektorem ds. BHP z USA, a ja zostałam mu właśnie przedstawiona jako TA, która teraz zajmie się BHP-em w polskim oddziale firmy.

Jakkolwiek mogłoby się zdawać obecnie, że zawsze zajmowałam się bezpieczeństwem i higieną pracy, to tylko pozory. Doskonale pamiętam czasy gdy o BHP wiedziałam tyle co nic, a po produkcji chodziłam w butach na obcasach 😱 O Matko i Córko! Ty! TY!!Jako to możliwe? Całkiem normalnie.

Gdy rozpoczęłam swoją przygodę z BEHAPEM wiedziałam o nim naprawdę niewiele. Ze swojego pierwszego szkolenie utkwiło mi, że było krótkie (sic!) i że dziennie mogę pracować 35 minut krócej, bo po każdej godzinie  pracy przy komputerze muszę zrobić sobie przerwę którą mogę zsumować (wiedziałam, że to ściema już wtedy). Z czym kojarzyło mi się BHP? Z nudni szkoleniami 😂 

Więc jak to się stało? Przypadkowo 🙊

Zostałam poproszona przez Dyrektora o sprawdzenie czy firma która robiła dla nas outsoursing BHP nie robi nas w "ciula" (tak, robiła). Później o koordynowanie ich pracy (żeby jednak tego nie robili 😉).  A następnie, jako że w korporacji  amerykańskiej duży nacisk na bezpieczeństwo był kładziony, zostało mi zaproponowane stanowisko koordynatora ds. BHP i ochrony środowiska. Nadal łączyłam je z poprzednimi zadaniami bo firma była malutka.

Nie od razu BeHaP stał się mi bliski 🤔 w tym czasie uczyłam się zawodu księgowego i wydawało mi się, że na stałe jednak wybiorę kierunek związany z księgami rachunkowymi... Ostatecznie każdy z nas woli zajmować się czymś o czym ma choć blade pojęcie. Więcej. Podobnie jak większości znanych mi osób nie miałam pozytywnych emocji z tymi zasadami, regułami. Po co to komu? Księgowość! No, tu wszystko wydawało się być jasne. Ale BHP? Przecież gdyby było ważne to bym o nim słyszała wcześniej, prawda? 😉

Podjęłam jednak to wyzwanie. To nic że myślą, iż na czas krotki. Aby jednak móc zostać panią od BHP musiałam zdobyć odpowiednie wykształcenie - tu pomogło mi WSL w Poznaniu. Na żywym organiźmie uczyłam się jak wielki wpływ bezpieczeństwo ma na codzienną pracę każdego z nas. Codziennie też zaczynałam budować coś - wtedy nie wiedziałam jeszcze co...

Firma matka z kolei przydzieliła mi dwóch mentorów - osoby, które miały mnie wdrożyć w zasady Organizacji. Jeden był z UK, drugi z Włoch. Wiele ich różniło, ale łączyło jedno - pasja. Oni nie pracowali dla pieniędzy, chwały i posagu. Codziennie dokładali swój element w strukturę świadomości bezpieczeństwa. To oni dwaj pokazali mi że bezpieczeństwo to coś więcej niż przepisy. Że w szerokim rozumieniu zawsze chodzi nam o dobro drugiego człowieka. Że ważne jest widzieć właśnie człowieka. Być może dzisiaj byłabym księgową gdyby nie John i Thomas... to oni dwaj pokazali mi, że bezpieczeństwo odgrywa znaczenie w każdym aspekcie naszego życia, dzięki nim to dostrzegłam. To oni pokazali też mi, że zawsze z tyłu głowy, myśląc BEZPIECZEŃSTWO powinnam widzieć człowieka, człowieka o którego bezpieczeństwie myślimy w szerokim rozumieniu. 

BEZPIECZEŃSTWO jest wartością dla każdego z nas. Każdy z większą lub mniejszą świadomością o nią dba. A w pracy, dodatkowo, takie spojrzenie ukazało mi wartość bezpieczeństwa dla lokalnej społeczności jaką jest grupa ludzi z którą na co dzień pracuje. To budowanie w sobie, ale również w innych osobach tego wewnętrznej świadomości sprawia, że codzienne działania to niczym dokładnie kolejnych cegieł ale z tym poczuciem, niczym murarz, który wie że buduje katedrę 😎

Czy było łatwo? Początki nigdy nie są łatwe 😎

Wielokrotnie wylewałam dziecko z kąpielą, brakowało mi elastycznosci, bałam się podjąć decyzji, okazywało się że nie znam jakiś przepisów.... Do dzisiaj pewnie tak bywa 🤔 ważne by ze swych czynów wnioski wyciągać i się na nich uczyć. 

Nim przebiegniemy maraton, nim nawet zaczniemy do niego ćwiczyć, najpierw  musimy nauczyć się chodzić... jeśli komuś przy tej nauce pomagamy, pamiętajmy że to kim będzie zależeć będzie trochę od nas. Czy chcemy czy nie nie staniemy się dobrym lub złym wzorcem. 

Rzeki mają swoje źródła, a drzewa korzenie, jak mawia chińskie przysłowie - ja o swoich wciąż pamiętam choć minęło tyle lat

Ż.






1 komentarz:

  1. Pozdrawiam serdecznie koleżankę "po fachu" 😁 bardzo fajny blog, dobrze się zapowiada. Będę polecać.

    OdpowiedzUsuń