Ach cóż to było za przeżycie! Godziny przygotowań. Plan układany w głowie. Może tak. A może siak. Może jeszcze inaczej. Konsultacje  ze specjalistami z różnych obszarów. Wszystko po to by mieć pewność, że o niczym nie zapomniałam. Że wszystko dopięłam na ostatni guzik.

W końcu zdobyć górę to nie lada... no właśnie PROBLEM czy WYZWANIE?

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z BHP, miałam szefa, który gdy wchodziłam do biura i zaczynałam "A. mamy problem" spoglądał zza swoich okularów i mówił "NIE PROBLEM, A WYZWANIE". Powiem szczerze - długo nie rozumiałam. W duchu, uważałam wręcz, że korpo słownik za bardzo scalił się z jego szarymi komórkami. Co to bowiem za różnica?!?!

Czas mijał. Moje doświadczenie się zmieniało. Aż pewnego dnia gdy ktoś powiedział "Żurka, mamy problem", to ja spojrzałam i powiedziałam "Nie problem, lecz wyzwanie".

Ups! ;)

Nie, bynajmniej nie wynika to z kilku lat w korpo. U mnie zmiana w myśleniu o problemach vs wyzwaniach zaszła wraz z rozwojem mnie samej. No dobra, ale dlaczego? Jaka jest różnica.

W gruncie rzeczy problem i wyzwanie, można ujmować jako to samo zagadnienie, które nas uwiera. Coś co nas martwi, przeszkadza. Coś co chcemy zmienić, zbadać, zmienić. 

To co je różni to nasze PODEJŚCIE do zagadnienia. Wyobraź sobie taką rozmowę:

- Hej Zdzisław, nie uwierzysz jaki PROBLEM mnie spotkał!

- No hej Geniu, jaki brachu?

- Szczyt K2 zdobyć muszę!

- O kurcze, to rzeczywiście. Przechlapane!   

Możliwe? 😉


W gruncie rzeczy tak to już jakoś jest, że nasze centrum sterowania (mózg) jest organem dość leniwym. Nie to że nic nie robi. Robi. Ale jako, że przetwarza dużo różnych informacji to tam gdzie może chodzi na skróty. A z czym nam się kojarzą problemy? Zazwyczaj z niczym dobrym. Więc jaką będziemy mieli tendencję? Od PROBLEMÓW będziemy UCIEKAĆ gdzie pieprz rośnie.

Z wyzwaniami jest nieco inaczej. Dlaczego? Bo WYZWANIA PODEJMUJEMY. Czasem będzie to ośmiotysięcznik. Czasem audyt certyfikacyjny. Czasem zmiana pracy. Czasem decyzja o powiększeniu rodziny. Ale zawsze będzie temu towarzyszyła MOTYWACJA i WIARA w osiągnięcie CELU. 

Osobiście staram się nie mieć problemów. Wszelkie sytuacje, które wymagają rozwiązania traktuje jako wyzwania. Czy wszystkie są łatwe? NIE. Ale myślenie o w takich kategoriach, w jakich o nich myślę, bo tak postanowiłam, ułatwia mi pracę nad nimi. Daje mi nad nimi kontrolę. 


Problem czy wyzwanie, to już nie jest pytanie. To sztuka wyboru. 

Ż.

Brak komentarzy: