Czy jako osoba fizyczna, odpowiadam za bezpieczeństwo człowieka któremu zlecam wykonanie pracy na terenie mojej nieruchomości? Co może się wydarzyć, gdy dojdzie do wypadku podczas tych prac?  Czy pracownicy wynajęci przez nas do wniesienia na piętro kanapy zakupionej w sieciówce mogą odmówić wykonania zlecenia ze względu na nie spełnienie wymagań bezpieczeństwa w domu? Dowiesz się o tym z dzisiejszego artykułu.

Większości z nas zdarzyło się (lub zdarza się) zlecić osobie trzeciej wykonanie pracy na terenie naszej nieruchomości. Nie jesteśmy pracodawcami tego człowieka. Co więcej - nawet on/ona pracodawcą być nie musi, bo może prowadzić jednoosobową działalność gospodarczą. Czy to zwalnia nas z odpowiedzialności za jego/jej bezpieczeństwo?



1. Bezpieczeństwo majstra Ziutka w moim domu

Wydawać by się mogło, że skoro ja - osoba prywatna - zlecam osobie trzeciej, dajmy na to Majstrowi Ziutkowi, robotę to nie odpowiadam za jego bezpieczeństwo. Nie jestem pracodawcą, bo nie podpisujemy umowy o pracę, ani umowy cywilno-prawnej. W najlepszym wypadku zawieramy umowę w której ja zlecam, a Ziutek zobowiązuje się wykonać pracę w danym zakresie. Fakt, że na moim terenie, ale swoimi (Ziutka) narzędziami. Tak czy siak. Ziutek jest sobie, ja jestem sobie. Więc jak Ziutek sobie coś zrobi, to jakby jego ryzyko zawodowe. Szkopuł w tym, że jednak nie do końca...

Jak pokazuje wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie sygnatura akt: Sygn. akt I ACa 367/17  tak się tylko wydaje. Sam fakt zlecenia pracy innej osobie, nie zwalnia nas z odpowiedzialności cywilnej, wynikającej z Kodeksu Cywilnego. W nim zaś figuruje art. 415, który mówi:

Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. 

Sprawa, którą rozpatrywał Sąd Apelacyjny dot. historii pana K. R., który pozwał panią B. W. za to że wpadł w jej domu do piwnicy przez niezabezpieczone wejście do tejże piwnicy, które znajdowało się na podłodze. W wyniku upadku poszkodowany doznał poważnego urazu, który spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu. Dlaczego poszkodowany wpadł do piwnicy? Ponieważ obliczał grubość ściany, na której miał powiesić meble, które to meble zakupiła pani B.W. wykupując również usługę ich montażu. 

Sąd Apelacyjny uznał, że nie można uznać, że pani B.W. nie ponosi winy za wypadek, który przydarzył się panu K. R.  Dlaczego? W uzasadnieniu czytamy:

Współczesna cywilistyka rozróżnia dwie postacie winy: winę umyślną i winę nieumyślną w postaci niedbalstwa. W tym ostatnim przypadku szkoda jest wynikiem niedołożenia przez sprawcę należytej staranności. (...)  

Elementem winy jest bezprawność rozumiana jako sprzeczność zachowania się sprawcy z przepisami prawa zawartymi w różnych jego gałęziach oraz z zasadami współżycia społecznego czy też dobrymi obyczajami. W orzecznictwie przyjmuje się, że obowiązek podjęcia działań uniemożliwiających powstanie szkody wynika z zasady niewyrządzania nikomu szkody, która to zasada ma charakter ogólny i wynika nie tylko z przyjętych norm moralnych, ale przyświeca także systemowi norm prawnych. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 2003 r., III CK 430/03 (OSP 2005, nr 2, poz. 21) zakresem bezprawności, objęte są nie tylko naruszenia konkretnych zakazów lub nakazów adresowanych do wszystkich lub niektórych podmiotów, ale ponadto naruszenia norm ogólnych nadrzędnych, nakazujących podjęcie niezbędnych w danych okolicznościach czynności zapobiegających możliwości powstania szkody. Podkreślił, że obowiązek dbałości o życie i zdrowie człowieka może wynikać nie tylko z ustawy, ale także z rozsądku, popartego zasadami doświadczenia życiowego, które nakazują nie tylko unikania zbędnego ryzyka, lecz także podjęcia koniecznych czynności zapobiegających możliwości powstania zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka. (...)  

Przenosząc te rozważania na grunt rozpoznawanej sprawy, należy stwierdzić, że pozwana nie zachowała należytej staranności, pozostawiając w pomieszczeniu ogólnodostępnym niezabezpieczony otwór w podłodze. Nie poinformowała o tym powoda, pomimo że planowała zlecenie mu właśnie tam wykonania kolejnej usługi. (...)  

(...)nawet profesjonalista w branży budowlanej nie może racjonalnie zakładać, aby w oddanym do użytku domu mieszkalnym były niezabezpieczone otwory w posadzce, do których wejście grozi upadkiem z wysokości 2 metrów. (...)  

Punktem odniesienia powinny być natomiast obowiązki właściciela nieruchomości, który odpowiada za bezpieczeństwo osób znajdujących się na jej terenie. Bezprawność zachowania pozwanej polega na naruszeniu zasad współżycia społecznego i norm ogólnych nakazujących podjęcie niezbędnych w danych okolicznościach czynności zapobiegających możliwości powstania szkody. Z tych względów w ocenie Sądu Apelacyjnego właściciel domu mieszkalnego oddanego do użytku, w który pozostawiono w ogólnodostępnym pomieszczeniu niezabezpieczone zejście w podłodze do podpiwniczenia, ponosi winę nieumyślną (niedbalstwo) za skutki wypadku, jakiemu ulega osoba trzecia, która wpadła do tego otworu. W ustalonym stanie faktycznym zostały spełnione wszystkie pozostałe przesłanki przewidziane odpowiedzialności odszkodowawczej, o których stanowi art. 415 k.c.

Czyli przekładając na język nie-prawniczy. Pani B.W, która była inwestorką i zlecającą (zakupiła meble z usługą ich montażu), wpuściła firmę pana K .R. do domu, w którym znajdował się niezabezpieczony otwór (wejście do piwnicy), w pomieszczeniu ogólnodostępnym i nie poinformowała o tym fakcie pana K. R., który nie był świadomy zagrożenia, bo w oddanym do użytku domu mógł nie przypuszczać o takiej sytuacji. A jako że nie spodziewał się takiej sytuacji to wpadł do piwnicy i poważnie się uszkodził. Sąd wskazał, że winę za ten wypadek ponosi pani B. W., która złamała zasady współżycia społecznego i ogólnych zasad, które wskazują na ochronę zdrowia i życia, a która polegała na braku zabezpieczenia sytuacji która prowadzić może do czyjegoś urazu.  

Czego uczy nas ta historia?

Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wskazał, że to obowiązkiem właściciela nieruchomości jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom, które znajdują się w obrębie nieruchomości. I jeśli warunki w tej nieruchomości mogą stanowić zagrożenie, np. upadku z wysokości, wówczas to właściciel ma obowiązek zapewnić, że osoba trzecia będzie co najmniej znała to zagrożenie (będzie miała jego świadomość). 

I co teraz?

Cóż. Każdy oczywiście może postąpić jak chce. To do czego ja z pewnością zachęcam, to ustalanie w zakresie umowy, że prace te mają być wykonane nie tylko z należytą starannością, ale również zgodnie z obowiązującymi normami i przepisami bhp. I że wykonywanie ich w taki sposób jest obowiązkiem zleceniobiorcy. To jest jedna strona. 

Druga strona dotyczy informowania o zagrożeniach. Czyli że zleceniodawca przekaże informacje o wszystkich dających się przewidzieć zagrożeniach zleceniobiorcy, tak żeby mógł się on/ona przygotować właściwie do wykonywania tej pracy.


Dlaczego warto mieć to spisane? Dokładnie z tego samego powodu dla którego tworzy się wszystkie umowy.

Umowy tworzone w czasie pokoju przydadzą się w czasie wojny.


Osobiście uważam również, że jeśli widzimy, że Majster wykonuje prace w sposób zagrażający sobie, to powinniśmy zwrócić mu uwagę. Pomijając Kodeks Cywilny, to Kodeks Karny - tak ten sam który wysyła za kratki - wskazuje, że:

Art.  160. 

§  1.  Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§  2.  Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§  3.  Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§  4.  Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.


Jeśli widzisz narażenie (bo ktoś tnie szlifierką kątową po udzie) i nie zareagujesz to myślę, może zdarzyć się, że zostanie to uznane za narażanie na utratę zdrowia lub życia. 


2. Czy zleceniobiorca może odmówić wykonania usługi, jeśli BHP w moim domu nie jest zapewnione?

To zależy. Szybka analiza scenki z życia. 

Kupujesz kanapę w znanej sIeciówce z usługą wniesienia na pierwsze piętro. Na piętro prowadzą schody, które jeszcze nie mają poręczy oraz barierki na piętrze, bo jeszcze się robią u stolarza. Ekipa przyjeżdża, ogląda schody i... odmawia wniesienia ze względu na niebezpieczne warunki pracy. I co?

I mają prawo tak zrobić... 

Podobnie jak to było w historii z piwnicą. Prawo budowlane, a w zasadzie warunki techniczne jakie powinny spełniać budynki, dość jasno wskazuje, że schody muszą posiadać odpowiednie zabezpieczenia żeby były bezpieczne:

§  296. 
1. Schody zewnętrzne i wewnętrzne, służące do pokonania wysokości przekraczającej 0,5 m, powinny być zaopatrzone w balustrady lub inne zabezpieczenia od strony przestrzeni otwartej.
2. W budynku mieszkalnym jednorodzinnym, zagrodowym i rekreacji indywidualnej warunek określony w ust. 1 uważa się za spełniony również wówczas, gdy schody i pochylnie o wysokości do 1 m, niemające balustrad, są obustronnie szersze w stosunku do drzwi lub innego przejścia, do którego prowadzą, co najmniej po 0,5 m.


Jeśli wymóg ten nie jest spełniony, cóż, schody są niebezpieczne i nie powinny być użytkowane. De facto - przez nikogo. A to oznacza, że zleceniobiorca może nie wykonać tam pracy - w tym przypadku zabraniały tego przepisy wewnętrzne BHP obowiązujące w sIeciówce. I były to regulacje prawidłowe. Jeśli do zlecenia przyjeżdżają pracownicy, a więc ludzie zatrudnieni przez przedsiębiorcę z którym podpisał_ś rozmowę to na nim spoczywa obowiązek organizacji pracy, żeby było bezpieczne. W tym miejsc wykonywania pracy. W przypadku opisanym powyżej musiałby zabezpieczyć ich przed upadkiem. A jako że zazwyczaj w domach nie ma punktów kotwiących, pracownicy rzeczonej sIeciówki nie byli dopuszczeni do wykonywania pracy w obszarze niezgodnym z przepisami. I nie ważne że usługa była opłacona. Gdybyś zapłacił_a taksówkarzowi więcej żeby jechał szybciej to nadal to przekroczenie jest łamaniem prawa. I taksówkarz powinien odmówić bo konsekwencje będzie ponosił on.


Także zamiast denerwować się na BHP w domu, warto po prostu poznać przepisy. I spojrzeć na nie z perspektywy ich roli. A ich rolą jest ochrona zdrowia i życia. Niezależnie czy praca wykonywana jest na hali produkcyjnej, czy przez Majstra Ziutka w Twoim salonie. Bo zdarzyć się może, że choć Pan Ziutek sam organizuje sobie prace, to gdy stanie mu się krzywdą, winą obarczy Ciebie.


Pozdrawiam i BeHaPpY

Żurka

Brak komentarzy: