COVID-19, koronawirus, SARS COV2, pandemia, epidemia, dystans społeczny, reżim sanitarny... Słowa które od marca towarzyszą mi codziennie... Stan epidemii zaskoczył wszystkie znane mi osoby. Po tych kilku tygodniach, robimy co w naszej mocy, by powrócić do rzeczywistości sprzed czwartegomarcadwatysiącedwudziestegoroku...
Wiele osób narzeka na tak wiele rozmaitych spraw - od zasadności wprowadzonych zasad, po brak ich egzekwowania... A może zamiast narzekać można zrobić coś innego?
A może potraktować to jak lekcję, wtedy COVID byłby jednak wymagającym nauczycielem? Takim którego się nie lubiło, nie cierpiało, którego się bało, ale który nauczył najskuteczniej i którego pamięta się wiele lat?
Dla mnie ten czas to lekcja prowadzona właśnie przez takiego nauczyciela i to ode mnie - uczennicy - zależy czy nauka pójdzie w las...
Bloki edukacyjne zostały podzielone na co najmniej trzy części - tak, tak - Pani od BHP nie żyje tylko BHP ;)
WIEDZA ELEMENTARNA
Jako człowieka, ogólnie - poczułam, jak odrealniona jest bliskość z drugim człowiekiem gdy możesz go zobaczyć lub usłyszeć tylko przez komunikator... Cudów nie ma - żadne internety nie zastąpią wspólnego czasu na kanapie, dywanie czy przy stole.
PEDAGOGIKA STOSOWANA
Jako matkę - poczułam ogromną wdzięczność dla Pań z przedszkola moich synów - ogarnięcie ich, wymyślanie im zadań które będą mogli zorganizować, które sprawią im frajdę i które ich czegoś nauczą to nie lada wyczyn, a chodziło tylko o 2 szkrabów. Przekonałam się również że nie potrafię w jednym czasie być 100% z chłopcami i pracować na pełnych obrotach - musiałam nauczyć się dzielić ten czas i nieco odpuścić...
WIEDZA ZAWODOWA
No dobra, czas to przyznać - COVID najwięcej nauczył mnie w obszarze zawodowym. Dlaczego? Bo możliwość zachorowania na cokolwiek w pracy będzie wiązać się z zagrożeniem zdrowia pracowników, a więc również z ich bezpieczeństwem. Jaką wiedzę zatem w tym obszarze zdobyłam?
1. TEAMWORKS MAKE A DREAM WORKS
Na początku stanu epidemii i przez pierwsze dwa miesiące, wiele spraw musiałam rozstrzygać lub proponować w samotności, ale nigdy nie miałam poczucia że jestem sama... Osoby z którymi pracuje, mimo że na co dzień zajmują się bezpośrednio działaniami w innych obszarach nie tylko proponowały pomoc. Przede wszystkim wykazywały się niezwykłym wsparciem emocjonalnym i zrozumieniem. Zawsze mogłam skonsultować sprawę przez wygadanie się innej osobie, spojrzeć na nią z innej perspektywy. I samo to poczucie, że mogę, sprawiało że pracowało mi się lepiej, bo nie byłam obciążona myślami typu "X-ńska ma mi za złe, że nie otrzymała maila w sprawie gdzie ma zaparkować samochód...". Zawsze wiedziałam, że środowisko pracy tworzą ludzie. Ale w tym okresie w pełni zrozumiałam i pojęłam wagę znaczenia słów: TEAMWORK MAKE A DREAM WORK.
2. ZAWSZE ŹLE MYŁAM RĘCE
Zakładam, że każdy z nas uważa że dobrze myje ręce. Jest to czynność powtarzana przez nas od wczesnego dzieciństwa. JA też tak uważałam.... aż do chwili gdy postanowiłam przy myciu dłoni śpiewać refren "Białej Armi". Wówczas okazało się, że 30 sekund w mojej głowie kończy się na "Jesteś sterem, białym żołnierzem(...). I tak oto nauczyłam się, że prawidłowe mycie dłoni wymaga czasu ;) Swoją drogą, dopiero teraz zrozumiałam, że gdy trener Wenta mówił do piłkarzy ręcznych w 2009r. "(...) 15 sekund. Tylko spokojnie mamy dużo czasu" mówił prawdę. Polacy wówczas znaleźli się w półfinale mistrzostw świata. Tak narodziła się nowa jednostka czasu "1 Wenta" - a dłonie potrzebują ich dwóch.
3. BHPowiec, BHPowcowi nierówny
No właśnie... moje zawodowe życie od marca do czerwca kręciło się prawie wyłącznie wokół COVID 19. Powoli podejmuję dodatkowe działania, nie zapominając jednak o działaniach antyCOVIDowych. Ale czy to tak naprawdę jest to sprawa dla BHP-owca? 🤔
Czym jest COVID19? Chorobą wirusową. Czy można się nią zarazić w pracy? Oczywiście! Czy powinna być to sprawa BHPowca? Moim zdaniem jak najbardziej!
To czym powinien zajmować się BHPowiec określają przepisy, a konkretnie tzw. 22 zadania służby BHP. Gdy rozmawiam z różnymi osobami nt. aktualnej sytuacji, często słyszę "eee, nasz BHPowiec nie zrobił nic, bo powiedział że to nie jego sprawa". Od kolegów po fachu usłyszałam zaś "Wydałam zalecenia, ale wiesz nie ma tego w zadaniach, więc to problem pracodawcy". Czy aby na pewno? No ale pomyślałam, może się mylę? Więc chciałam Rozporządzenie ws. Służby BHP i z 22 zadań poniżej wymieniłam te, które świadczą o tym, że jednak dotyczą.
2) bieżące informowanie pracodawcy o stwierdzonych zagrożeniach zawodowych, wraz z wnioskami zmierzającymi do usuwania tych zagrożeń,
7) zgłaszanie wniosków dotyczących wymagań bezpieczeństwa i higieny pracy w stosowanych oraz nowo wprowadzanych procesach produkcyjnych,
9) udział w opracowywaniu zakładowych układów zbiorowych pracy, wewnętrznych zarządzeń, regulaminów i instrukcji ogólnych dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy oraz w ustalaniu zadań osób kierujących pracownikami w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy,
13) doradztwo w zakresie stosowania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy,
14) udział w dokonywaniu oceny ryzyka zawodowego, które wiąże się z wykonywaną pracą,
15) doradztwo w zakresie organizacji i metod pracy na stanowiskach pracy, na których występują czynniki niebezpieczne, szkodliwe dla zdrowia lub warunki uciążliwe, oraz doboru najwłaściwszych środków ochrony zbiorowej i indywidualnej,
16) współpraca z właściwymi komórkami organizacyjnymi lub osobami, w szczególności w zakresie organizowania i zapewnienia odpowiedniego poziomu szkoleń w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz zapewnienia właściwej adaptacji zawodowej nowo zatrudnionych pracowników,
21) uczestniczenie w konsultacjach w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, a także w pracach komisji bezpieczeństwa i higieny pracy oraz innych zakładowych komisji zajmujących się problematyką bezpieczeństwa i higieny pracy, w tym zapobieganiem chorobom zawodowym i wypadkom przy pracy,
22) inicjowanie i rozwijanie na terenie zakładu pracy rożnych form popularyzacji problematyki bezpieczeństwa i higieny pracy oraz ergonomii.
Inicjowanie i doradztwo, to nie dawanie zaleceń. Inicjowanie i doradztwo wymaga od BHP-owca aktywnej postawy, zakasania rękawów i podjęcia wysiłku zaplanowania, niekiedy koordynowania, a czasem pokierowania działaniami. Czasem wymaga zrobienie infografiki, plakatu, przeprowadzenia szkolenia, a czasem ustawienia stołów, żeby odległości się zgadzały.
Pamiętajcie o tym - i wymagajcie zarówno od siebie, jak i od innych.
4. TEMPO ZMIAN W PRAWIE MOŻE BYĆ SZYBSZE, NIŻ SZYBKIE...
Od 02 marca kiedy pojawiły się pierwsze wskazania w Dzienniku Ustaw w zakresie ochrony przed COVID 19, do końca czerwca przepisy zmieniły się co najmniej 30 razy. Zdarzało się, że przepisy zmieniały się z dnia na dzień. Zdarzało się, że rozporządzenia były publikowane na 30 minut przed wejściem w życie! Zdarzało się w końcu, że zasady przedstawione na konferencji prasowej przedstawicieli Rządu, w znaczący sposób różniły się od zasad opublikowanych.
To zaś wymagało szybkiego reagowania. Wiadomo, przepisy spełniać trzeba, niezależnie od tempa ich wprowadzania. To zaś wymagało odpuszczenia, w tym sensie, że musiałam się pogodzić z faktem że nie ma czasu na perfekcjonizm. Że nie ma czasu na rozkminki - czy te maseczki mają mieć kolor A czy może B? Czy przyłbice mają być w kolorze firmowym, a może jednak białym? Nie było na to czasu, bo należało w krótkim czasie zabezpieczyć dużą liczbę osób. A to zabezpieczenie polegało czasem na dostarczeniu określonych środków, a czasem na przygotowaniu wytycznych, jak należy postępować w sytuacji A-B-C... Jak należy zmienić swoje nawyki, żeby nie grandzić. "Zrobione jest lepsze od doskonałego" - kolejny raz znalazło potwierdzenie.
5. WPŁYW PRZEKAZÓW MEDIALNYCH NA BHP...
Media, istotny element naszego codziennego dnia. Jednak sam fakt, że każdy mógł zobaczyć na własne oczy, wiele osób, które z jednej strony zalecały, z drugiej łamały swoje własne zasady NIE DZIAŁAŁO IN PLUS. A co ma z tym Pani od BHP? Ile to razy, prosząc o stosowanie zasad słyszałam "a Premier powiedział że z tymi maskami to tylko zalecenie. Sam słyszałem, a Pani teraz się mnie czepia". No cóż. Sama widząc takie obrazki musiałam przygotować się psychicznie na takie uwagi... Ciężko tłumaczyć się z nie swoich błędów, z drugiej strony nie uważam, żeby zwalniało to kogokolwiek z prawidłowego postępowania. "Zło jest złem - nawet jeżeli wszyscy to robią...".
Z drugiej strony zaobserwowałam zjawisko które w psychologii zdaje się że nosi nazwę SELEKTYWNEJ PERCEPCJI. Ludzie zaczęli wyciągać z zasłyszanych komunikatów to co chcieli usłyszeć... Przykładowo. Gdy media obiegła informacja (nie poparta jeszcze wówczas żadnymi aktami prawnymi)że maseczki nie będą musiały być noszone wszędzie - gro ludzi nagle je zdjęła wszędzie, twierdząc że słyszeli (co ciekawe mało kto na oczy swoje osobiste widział te akty prawne) że a) rząd zniósł b) to zalecenie więc nie trzeba... Niestety brak refleksji w połączeniu z błędami poznawczymi i brakiem umiejętności słuchania ze zrozumieniem - zrobiło swoje. I teraz każdy wie lepiej, no bo "przecież słyszał....", a poza tym "ja się nie boję to nie muszę..."
6. 2 metry ODLEGŁOŚCI MENTALNEJ...
Nauczenie siebie oraz innych że 2 metry to nie odległość jak z Ziemi na Księżyc okazało się być wyzwaniem. W psychologi funkcjonuje teoria dystansu personalnego - każdy z nas rozmawia z innymi ludźmi w jakiejś odległości - intymnej, indywidualnej, społecznej i publicznej. Odległość zalecana przy COVID to dystans społeczny, który najczęściej używamy w kontaktach z osobami które nie są nam znane lub których nie lubimy. Stąd prawdopodobnie nasz wewnętrzny opór. Z drugiej strony, z mojego osobistego doświadczenia, wiem że jest to możliwe do wypracowania. Niestety samo nie przyjdzie - aby 3mać ten dystans potrzebujemy PRACOWAĆ nad nowym NAWYKIEM.
7. ŚRODKI OCHRONY NOWEJ ERY
Zawsze uważałam, że nadzór nad prawidłowymi środkami ochrony indywidualnej jest kluczowy dla zapewnienia bezpieczeństwa... Ewidencja, dobór, deklaracje zgodności... Wiele pracy zawsze wymagało ogarnięcie tego tematu, bo wiadomo środek źle dobrany - nie chroni... I wtedy wchodzi ON - COVID-19. I nagle oprócz środków ochrony indywidualnej pojawiają się, środki ochrony przed zakażeniem COVID. O ile pierwsze nadal muszą mieć odpowiednie parametry, o tyle drugie po prostu mają być. Trudno było mi to zrozumieć, bo wiem że dla prawidłowej ochrony przy zakażeniu minimum to maski FFP2, a nie maski szyte z obrusa. Ogromnie dziwiłam się, że część personelu medycznego używała tych masek - szytych przez zaangażowany naród (choć fakt że tyle osób zaangażowało się w doposażanie medyków zasługuje na pochwałę). Z drugiej strony - powiedzmy to sobie wprost - nagle wszystko zniknęło z rynku. Nie było nic. Więc, zgodnie z punktem 4, musiałam dostosować swoje myślenie i wdrażać środki opierając się na dostępnych wytycznych krajowego konsultanta dla tych środków, czyli najlepsze możliwe, spełniające parametry ochronne. Na szczęście z dostępem jest coraz lepiej i ogromnie mnie to cieszy.
8. SZYBKO LUDZIE OSWAJAJĄ SIĘ Z LĘKAMI i zmieniają zdanie...
"Hej - kontenery do nas z Chin przypływają, a jak się zakażę koroną? Może jakieś maski byśmy dostali czy coś" - pamiętam to pierwsze pytanie, które zostało do mnie skierowane w połowie lutego Anno Domini 2020. Pamiętam również moją odpowiedź: "Mycie dłoni wodą z mydłem przez 30 sekund - to najskuteczniejsza metoda ochrony. Przez wejście do kontenera z produktem, nie można się zakazić". Później nastał marzec i wprowadzanie różnych rozwiązań dodatkowych. Panika. Strach. Szok. Działania odgórne, ogólnopolskie nie tylko szybko się zmieniały, co przede wszystkim nie można było ich przewidzieć i się do nich przygotować. A oczekiwania były... Każdy zaangażowany był w szukanie środków do dezynfekcji i ochrony. I gdy już to wszystko było, to nagle usłyszałam "oj no weź z tymi zasadami nie przesadzaj"... był początek maja... co się zmieniło? Nastawienie. Ze strachu przeszliśmy do stanu "no jest i co z tego?". Zasady w gruncie rzeczy od początku były te same. To my nagle jednak uznaliśmy, że po 2m-cach.z COVIDEM już nam nie są potrzebne, bo SAMI wiemy co dla nas dobre.... i tu przechodzimy do kolejnego wątku.
9. SILNA W NARODZIE JEST SZLACHECKA WOLA i UŁAŃSKA FANTAZJA.
No właśnie... czy zasady łamią nasze swobody obywatelskie? To zależy... zadziwia mnie jednak, że gdy zasad nie było, to każdy chciał płyny, maski, izolację stosować na potęgę... gdy wprowadzono obowiązkowe zasady to nagle powstały dwie frakcje. LIBERUM VETO i większość przestała stosować się do zasad. Dlaczego? "Bo nie będzie mi kto mówił co i gdzie mam nosić"... to była jedna grupa... Druga zaś podeszła do tematu bardziej kreatywnie. Rzekłabym że wręcz z ułańską fantazją. I tak przykładowo widziałam maski zrobione z rajstopy, albo mój ulubiony model - maska koronkowa, model lato 2020, z wentylacją ułatwiającą oddychanie... Były to skrajności, ale w gruncie rzeczy noszenie maski pod nosem lub na brodzie, albo osłony twarzy na czole, to standard polskiej ulicy. "No ale o co Pani chodzi? Przecież mam ją (maseczkę) na twarzy..." najczęstszy komentarz po zwróceniu uwagi.
10. NIEPRAWDOPODOBNE - A JEDNAK....
Pamiętam, że gdy pracowałam w jednej z firm, bardzo dużą wagę przykładano do programu BCP (planu kontynuacji działalności). Pamiętam również moje zdziwienie, gdy auditor w 2013 roku nakazał mi wpisanie działań na wypadek wystąpienia zachorowania na ptasią grypę wśród pracowników. Pomyślałam sobie, CO W XXI WIEKI EPIDEMIA, NO CHYBA PAN BÓG GO OPUŚCIŁ. Minęło 7 lat i muszę stwierdzić, że miał rację... Może nie ptasia, ale jednak choroba wśród pracowników, która zagraża tak naprawdę pod każdym względem (zarówno bezpieczeństwa pozostałych pracowników, jak również bezpieczeństwu ekonomicznemu). SPODZIEWAJ SIĘ NIESPODZIEWANEGO, BO KRYZYS ZAWSZE PRZYJDZIE. Teraz już mam taką pewność.

Brak komentarzy: