"Psychologiczne dyrdymały" w służbie BHP?
Jakie są 22 zadania służby BHP? Niektórzy znają odpowiedź. Inni z łatwością odnajdą je w czeluściach internetów.
Te 22 zadania dla mnie to ramy, dzięki którym łatwiej planować mi bieżące zadania. Ale czy zastanawialiście się, JAK je realizować?
Ja z wykształcenia jestem kognitywistką ;) I przez pięć lat studiów magisterskich poznawałam, jak poznajemy - my ludzie. Jak odbieramy świat. Jak interpretujemy to co odbieramy zmysłami. Mając tę wiedzę, zaczęłam (w sumie nie tak od razu) pracować w BHP. I co? I osobiście uważam, że pewna elementarna wiedza o tym jak świat "widzimy" (choć nie tylko oczami), jest bardzo przydatna w codziennej pracy związanej z BHP. Dlaczego? Cóż, wydaje mi się, że jednym z powodów jest obiekt westchnień BHP. Zajmując się tematyką związaną z zapewnieniem bezpieczeństwa i higieny w centrum zainteresowania powinien znaleźć się CZŁOWIEK. Gdy analizujemy bezpieczeństwo maszyn - to robimy to tylko w odniesieniu do pytania "czy podczas użytkowania tej maszyny CZŁOWIEK będzie bezpieczny". Nie chronimy maszyny przed człowiekiem, lecz człowieka przed maszyną.

Z drugiej strony - CZŁOWIEK ma mózg i robi z niego użytek. Świadomie lub nie, nasze zachowania i reakcje sterowane są głównie, przez to co mamy pod czaszką. I wielokrotnie nasza szybka decyzja ratuje nam zdrowie. Czasem jednak to CZŁOWIEK podejmie złą decyzję...
Z moich doświadczeń wynika, że maszyny nie polują na człowieka. Nie są ludojadami i krwiopijcami. Nie biegają za nikim po halach, żeby odgryźć kawałek kończyny. Znam jednak ludzi, którzy swoim świadomym działaniem - zmostkowaniem osłony - doprowadzili do takiego urazu. Bo miało się udać... bo miałem zdążyć... bo tyle razy się udało...
Jak to się dzieje, że koła zębata poruszające się z prędkością X nie są odbierane jako zagrożenie? Skąd taka interpretacja? Człowiek najczęściej będzie siebie chronił. Gdyby było inaczej, nasz gatunek nie przetrwałby próby czasu. Więc skąd nagle taki ruch?
W mojej opinii, pomocne dla zrozumienia tych sytuacji (i zaplanowania odpowiednich działań zapobiegawczych - "uszytych na miarę") są dokonania psychologii poznawczej oraz społecznej (często takie zachowania są przekazywane w ramach nauki zawodu). Co warto wiedzieć?
Poniżej znajdziecie subiektywnych spis moich faworytów, z krótkim komentarzem.
1. PODZIAŁ
Mózg składa się z różnych struktur i dzielić można go rozmaicie. Ja zazwyczaj odwołuje się do koncepcji mózgu trójdzielnego, który składa się z mózgu gadziego, układu limbicznego (mózgu emocjonalnego) i kory nowej (mózgu kognitywnego).
Mózg gadzi, to najstarsza część, która łączy nas z gadami ;) Odpowiada za podstawowe funkcje życiowe (np. oddychanie), ale również za reakcje instynktowne, w pełni automatyczne i często wrodzone. Szybkie cofnięcie dłoni od gorącego garnka, to jego sprawka. Ta część nie interpretuje co się dzieje. Ona ma za zadanie chronić nas przed zagrożeniami i jeśli wyczuje nosem (tak, w nim również są ośrodki węchu, bo to najstarszy ze zmysłów), że coś dzieje się złego wprowadza nas w stan "walcz-ucieka". A działania podejmowane z tego poziomu są schematyczne, powtarzając wcześniej "zaprogramowane" reakcje.
Układ limbiczny, zwany również mózgiem emocjonalnym. Nim odczuwamy. To dzięki tej strukturze wiemy czym są emocje. Również ma nas chronić, ale nadal nie interpretuje, więc potrafi działać dość gwałtownie. Dąży do uzyskania nagród, przyjemności i zaspokajaniem potrzeb. Tu i teraz ma być nam po prostu dobrze. Nie wierzycie? To pomyślcie o 2 latku leżącym w supermarkecie, bo mam nie chce mu kupić kolejnej zabawki... Tak, układ limbiczny jest całkiem dobrze rozwinięty. Wachlarz emocji baaaardzo szeroki. Brakuje jednak przewodnika, który wyjaśni dlaczego mimo że JA CHCĘ to mam mówi nie. Brakuje racjonalizatorskiej gadki - ona rozwija się od urodzenia, ale rozwija się baaardzooo poowooliiiiii. Z ciekawych informacji - i też o czym staram się pamiętać codziennie - to układ limbiczny ma niezwykłą moc - potrafi rozłączyć wyższe partie mózgu. Dosłownie. Blokuje dopływ tlenu i glukozy do kory nowej, zawsze gdy ciało migdałowate uzna że sytuacja nam zagraża. Odcina racjonalne myślenie. I dlatego gdy jesteśmy wzburzeni, lepiej odczekać...
No i ostatnia część. Kora nowa lub jak kto woli mózg kognitywny. Myślący. Poznający. Interpretujący. Analityk drobiazgowy. To z niej składają się płaty lewy i prawy. To ona jest na wierzchu. To dzięki niej myślimy, tworzymy, piszemy. Widzimy przyszłościowo, tworząc abstrakcje. Możemy być kreatorami rzeczywistości, rozumiejąc go. Niemniej jako że procesy myślowe niekiedy się przedłużają, nie są przydatne gdy decyzje trzeba podejmować w krótkim czasie - stąd niekiedy oddaje poddaje się starszym kolegom, którzy włączają tryb "walcz - uciekaj". Spokojnie - później i tak wszystko to zracjonalizuje, chyba że układ limbiczny ukryje zdarzenia w czeluściach podświadomości... Ta część mózgu rozwija się do około 25 roku życia. I to z tego powodu 2 latek będzie krzykiem domagał się tego co potrzebuje najbardziej na świecie (w danej chwili), a nastolatek będzie uważał że jest nieśmiertelnym królem szos... A pracownicy młodociani? Cóż, właśnie dlatego warto doglądać ich w sposób szczególny ;)
2. SPOSTRZEGANIE
Platon dobrze ponad 2000 lat temu stwierdził, że spostrzegamy umysłem świat poprzez zmysły. Trudno się z nim nie zgodzić. To co widzimy to jest nasza interpretacja pewnego obrazu. Moje interpretacja będzie jedną z wielu możliwych. Zenobiusz, może widzieć coś zupełnie innego. Światło odbite od przedmiotu (czyli energia fizyczna) trafia na siatkówkę, skąd sygnałami nerwowymi przekazywane są informacje do mózgu, jako wrażenia. W mózgu po procesie sekcji, organizacji i interpretacji dochodzimy do punktu w którym spostrzegamy - to już nie jest impuls nerwowy, lecz obraz. Słyszymy nie tylko mieszaninę tonów o różnej wysokości z sąsiedniego pokoju, lecz również płacz dziecka, które przebudziło się w nocy... Jak to się dzieje, że to co doznajemy, jest dla nas czymś konkretnym, namacalnym. Przecież gdy widzimy coś pierwszy raz, czasem nie potrafimy tego nazwać, zrozumieć. Ano, spostrzeganie rządzi się swoimi prawami:

- w jednej chwili świadomie możemy dostrzegać tylko jeden obraz - tak działa selektywna uwaga. To trochę jak ze zdjęciami - tylko jeden plan może być naprawdę ostry, wszystko inne będzie tłem. Rysunek tytułowy doskonale tę zależność obrazuje. Co na nim widzisz? Dwie twarze, czy wazon? A czy możesz zobaczyć wazon i twarze jednocześnie? Świadomie jesteśmy w stanie ogarnąć tylko jeden element. To co poza naszą świadomością, albo nie jest przetwarzane wcale, albo jest przetwarzane podświadomie. Cóż to oznacza, gdy chcesz zapewnić bezpieczne warunki pracy? Ma to kluczowe znaczenie zwłaszcza przy rozpoczynaniu nowej pracy lub rozpoczynania pracy z nowymi narzędziami. Skoro możemy skupić naszą uwagę na 1 elemencie, to potrzeba czasu na szkolenie i opanowanie nowych umiejętności. Z czasem gdy organizm nauczy się powtarzalnych sekwencji zwolni zasoby naszej uwagi, a czynność będzie przebiegać płynnie bo zostanie ZAUTOMATYZOWANA. Ale póki to nie nastąpi, trzeba dać czas umożliwiający wykonanie pracy bezpiecznie i świadomie. Przypomnijcie sobie pierwsze nauki jazdy samochodem. Już? A teraz? Widzicie różnice? Automatycznie zmienia się bieg, automatycznie włącza kierunkowskazy, mimo że na początku trzeba było o tym bardzo myśleć.

- spostrzeżenia są organizowane na podstawie pewnych wrodzonych wzorców oraz naszego doświadczenia. Cały czas coś grupujemy, bo to ułatwia nadanie nam sensu temu co widzimy. I tu ciekawostka - wzrok ma znaczącą przewagę nad innymi zmysłami. Jeśli oczy wskażą zagrożenie, mózg mimo, postąpi zgodnie z nim. Idąc po szklanej tafli mostu nad przepaścią, wiele osób jednak troszkę zaczyna panikować, mimo że most jest bezpieczny. Ot, piękny widok z góry :P Co do grupowania. Zawsze będziemy dążyć do tego, aby to co widzimy wyróżniało się z tła, miało jakieś znaczenie, stałą formę i cechy pozwalające na rozpoznanie odległości i ruchu. W spostrzeganiu całość będzie czymś więcej niż tylko sumą jej części. Tak jak sól kuchenna, która nie jest tym samym co poszczególne elementy z których się składa. Sód co do zasady jest żrącym metalem, zaś chlor trującym gazem. (Ok sól nie jest zdrowa, ale nie aż tak :D). Dlatego właśnie z części przedmiotu pojawia się nam forma. Ale uwaga - jeżeli nie znasz kształtu kwadrat to go nie zobaczysz na poniższej ilustracji - żeby coś zobaczyć, musisz znać znaczenie, a więc mieć z tym wcześniejsze doświadczenie. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy to co widzimy może być raz tym, a raz czymś innym (i tu ponownie odwołam się do rysunku twarzy-wazonu). Czy to coś złego gdy spostrzegany obraz jest niejednoznaczny? Oczywiście, że nie. No chyba że...zależy nam, żeby sygnał odczytywany był w jeden, konkretny sposób - wówczas należy zrobić wszystko, by posiadał tylko jedno znaczenie. A oprócz tego - czym się kierujemy? Podobieństwem- to co jest do siebie zbliżone, traktujemy jako jedną grupę. Bliskością - to co blisko, należy do jednej grupy. Ciągłością - zakładając ciągłość wzorca. Domknięcie - wypełniamy brakujące części, tak by powstała całość.
- widzimy trójwymiarowo, bo potrafimy interpretować głębie z obrazów 2d. Wszystko dzięki wskazówką dwuocznym i jednoocznym.
- oceniamy ruch, na podstawie założeń, że to co się oddala staje się coraz mniejsze, a to co zmierza w naszym kierunku jest coraz większe.
Spostrzeganie jest super. Zazwyczaj. Chyba, że coś błędnie zinterpretujemy. Wtedy wpadamy w pułapkę iluzji, gdy coś wydaje nam się że jest czymś innym niż jest w rzeczywistości.
To co widzimy jest naszym spostrzeżeniem, tego co odebrał mózg wrażeniami, a nie niezaprzeczalnym faktem. Mając tego świadomość, można się zastanowić, co zrobić, by zasady były równo traktowane, by interpretacja była tylko jedna? Dzięki temu ograniczymy możliwość wystąpienia błędnej decyzji.
3. AFORDANCJE
Dlaczego używamy do pewnych czynności jakiś jasno określonych przedmiotów, zaś inne oceniamy jako nienadające się? Na czym możesz usiąść? Krzesło - jasne. Stół - potrafię to sobie wyobrazić. Ścięty pieniek w lesie - to zależy jaki. Istnieje teoria, że przedmioty wysyłają do nas informacje jak ich używać. Używamy pewnych przedmiotów, bo "wydają" się nam one lepsze od innych - bo lepiej leżą nam w dłoni, lepiej używało nam się ich w przeszłości, czy też bardziej nam się podoba ich kolor. To czy użyjemy jakiś przedmiot jest zależne od tego, jak ocenione zostaną jego kluczowe elementy.
A w pracy? Jeśli dajemy narzędzie, które może służyć do wielu czynności to do tych czynności będzie ono używane. Dla mnie idealnym przykładem jest nóż do tapet. Dajesz człowiekowi nóż do tapet i mówisz, daję Ci ten nóż, ale używaj go tylko do czynności X. Biorąc pod uwagę, że to narzędzie uniwersalne (ile czynności możesz zrobić takim nożem w domu?), będziemy go używać uniwersalnie. Więc jeśli chcesz, aby nóż być używany konkretnie do jednej czynności (np. przecinania taśm) wybierz nóż którego do niczego innego nie użyjesz. Unikniesz sytuacji niekontrolowanych, gdzie może dojść do przecięcia. Ograniczając ilość zadań do których narzędzie możesz wykorzystać, zwiększasz szanse użycia go zgodnie z przeznaczeniem.
4. SCHEMATY POZNAWCZE

Musimy postawić sprawę jasno - mózg jest leniwy. Serio. Gdy pracuje zużywa masę energii, a jako że w czasach gdy powstawał jedzenie trzeba było zdobyć, bo nie leżało na półkach sklepowych, nasz organizm oszczędza energię kiedy tylko może. Na czym polega to lenistwo? Na kategoryzacji - mózg rozpoznaje, tworzy i dopasowuje wzorce, bazując na poprzednich doświadczeniach. Jedziemy zatem często na autopilocie. Odbieramy tak świat nieożywiony oraz ożywiony - innych ludzi oraz nas samych. Mówiąc inaczej - często przykładamy łatkę, uważając że skoro coś ma cechę X, to będzie miało cechę Y. Chyba że mamy do czynienia z nowością - wówczas zachodzi proces tworzenia kategorii. Dlaczego tak się dzieje? Bo z całego szumu informacji najpierw odbieramy (czasem nieświadomie) sygnały dotyczące naszego bezpieczeństw. Jeśli coś nam zagraża, wymaga szybkiej reakcji. Jeśli jedzie na Ciebie rozpędzony wóz, nie masz czasu na tworzenie skomplikowanych algorytmów postepowania. Jest bodziec - jest reakcja. Na ogół, to zwiększa szanse przeżycia.
Problem ze schematami jest taki, że są wiedzą uogólnioną i wyabstrahowaną z konkretnych przeszłych doświadczeń. Jest to typowa sytuacja, w której występują typowe zachowania, które powinna spowodować typowe reakcje. Każdy z nas czyjeś zachowania interpretuje albo odwołując się do dyspozycji wewnętrznych tej osoby, albo sytuacji zewnętrznej.
Gdy rozmawiam z osobami, nt. jakiegoś wypadku w pracy, aby ich uczulić często słyszę - TEJ OSOBIE SIĘ TO ZDARZYŁO, BO NIE UWAŻAŁA/ MA ZA MAŁE DOŚWIADCZENIE / NIE MYŚLAŁ. Czyli wypadek się zdarzył, po poszkodowany jest taki i siaki.
Gdy jednak o wypadku rozmawiam z poszkodowanym, to przyczyny zazwyczaj leżą w: NIERÓWNEJ PODŁODZE/ ZBYT SZYBKIM TEMPIE PRACY/ ZBYT MAŁYM OŚWIETLENIEM/ ZBYT DUŻYM OŚWIETLENIEM. Niedocenianie wpływu sytuacji, przy jedoczesnym przecenianiu wpływu osobistej dyspozycji to podstawowy błąd dystrybucji. Niestety, ale znakomita większość ludzi mu się poddaje. Warto być go świadomym, żeby nie oceniać pochopnie. Ja staram się być bardzo ostrożna w przypisywaniu tych wpływów, podczas analizy przyczyn wypadków przy pracy. W mojej opinii jest to niezbędny element by zachować obiektywizm i prawidłowo ocenić rzeczywiste przyczyny zdarzenia.
Istnieją również inne błędy poznawcze, które niekiedy życie ułatwią (przyspieszając decyzje), żeby innym razem wprowadzić nas w maliny - więcej o nich TUTAJ.

Ze schematami, wiąże się (a przynajmniej mi się składa w całość) pojęcie postaw. Postaw czyli naszych przekonań i uczuć wobec siebie samych, innych ludzi, przedmiotów i zdarzeń. Jeżeli będę miała postawę, że wszyscy bruneci są fałszywi (bo ktoś taki mnie oszukał i rozszerzyłam tę kategorię na wszystkich), to wobec każdego napotkanego bruneta będę nieufna. Przekonania bardzo silnie oddziałują na nasze zachowania. Jeżeli ktoś uważa że szefowie firm są tacy, a nie inni - będzie szukał potwierdzeń tego przekonania, nie zwracając uwagi na inne - bo nie lubimy sobie zaprzeczać! Przekonania w czasach u zarania dziejów, miały pomagać szybko oceniać sytuację i chronić nas przed zagrożeniami (SAFETY 1st ;)). Obecnie jednak, potrafią nieźle nabroić nam w głowie. Więcej niekiedy stają się samospełniającym się proroctwem - jeśli uważam, że każdy człowiek jest zły, to takich będę spotykać (uwaga jest selektywna, a ja nie lubię sobie zaprzeczać, więc na światło mojej uwagi będą padać tylko źli ludzie, dobrzy zaś nie zostaną zauważeni).
Przekonania niestety niekiedy, w chwilach największego napięcia, będą się nakręcać z emocjami, tworząc niekorzystne błędne koło. To zaś prowadzić będzie do niekorzystnych zmian w zdrowiu i impulsywnych zachowań (często nieracjonalnych). Aby je przerwać, należy pamiętać że przekonania to nie fakty. Fakt jest obiektywny i są na niego dowody. Przekonania są subiektywne i opierają się na naszych poglądach.
Jeżeli osoba X będzie miała przekonanie że BHP jest nudne, nie ma sensu i w ogóle nie jest ważne... Cóż zrobi wszystko by znaleźć potwierdzenie swojego przekonania. I co z tym można zrobić? Zmienić przekonanie :P ale zmiana nie jest łatwa i wymaga pracy. Ale jak woda drąży kamień....
Jakie mamy schematy
5. NAWYKI
To reakcje na specyficzne sytuacje, w wyniku której podejmujemy konsekwentne czynności, dzięki której osiągamy oczekiwany efekt. Nawykowe działania nie powodują uruchomienia całego procesu decyzyjnego (wiadomo, oszczędności!). Nawyki wytwarzają się, gdy czynności automatyzują się. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że jeśli automatycznie uczymy się złego zachowania, to trudno będzie go później zmienić. Nie jest to niemożliwe, ale trwa dłużej i nie jest tak trwałe. Zmiana nawyku może nastąpić poprzez zastąpienie go nowym nawykiem, a to wymaga ćwiczeń. Dlatego jeżeli nie chcesz mieć złych nawyków w zachowaniach pracowników - wesprzyj proces nabywania wiedzy, tak aby był on prawidłowy.
6. WPŁYW SPOŁECZNY
Tak, tak. Każdy z nas nie tylko wywiera wpływ na innych, ale również podlega tym wpływom. Warto je poznać, żeby wiedzieć:
- jak przekonać innych do działań BHP,
- dlaczego ludzie postępują w sposób niezgodny z zasadami, podążając za jakąś konkretną osobą,
- jak nie dać się zmanipulować
Żeby je poznać, warto przeczytać książkę Roberta Caldiniego "Wpływ społeczny"
Z grubsza to podstawowe informacje, które na co dzień ułatwiają mi pracę. Mam nadzieję, że CTobie również się przydadzą.
Pięknego dnia i BeHaPpy,
JŻ
Brak komentarzy: